TA STRONA UŻYWA COOKIE. Usługodawca oraz jego zaufani partnerzy korzystają z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, reklamowych oraz realizacji usług, w tym również aby wyświetlać użytkownikom najbardziej dopasowane oferty i reklamy.
Usługodawca i jego zaufani partnerzy wymagają zgody użytkownika na gromadzenie danych w celu obsługi spersonalizowanych treści i ogłoszeń. Jeśli korzystasz ze strony instalki.pl bez zmiany ustawień przeglądarki, to oznacza to, że nie wyrażasz sprzeciwu co do otrzymywania wszystkich plików cookies na swoje urządzenie ze strony instalki.pl.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Od dnia 25.05.2018 r. na terenie Unii Europejskiej wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z regulaminem oraz polityką prywatności serwisu  [X]
Instalki.pl » Aktualności » Gry » G2A odpowiada na zarzuty i składa odważną deklarację
Niedziela, 07 Lipiec 2019 19:05, Wpisany przez Maksym Słomski
g2a afera
Przedstawiciele firmy mają sporo racji.

G2A to platforma, za pośrednictwem której gracze z całego świata mogą kupić gry komputerowe, często w bardzo atrakcyjnych cenach. G2A nie sprzedaje bezpośrednio oprogramowania, a stanowi medium łączące sprzedawców kluczy z kupującymi. Serwis można śmiało porównać w tej kwestii z Allegro, Amazonem lub eBayem. Na przestrzeni ostatnich lat wkoło G2A narosło wiele kontrowersji i część osób uważa to miejsce (niekoniecznie słusznie) za szarą strefę świata gamingu.

Kilka dni temu informowaliśmy Was o zamieszaniu wkoło polskiej platformy G2A, które postanowiło wywołać kilku deweloperów. Przypominam, że twórcy gier niezależnych stwierdzili między innymi, że lepiej piracić gry, niż kupować je za pośrednictwem G2A. Jednym z zarzutów deweloperów było to, że tracą czas i pieniądze borykając się ze zwrotami pieniędzy za klucze sprzedawane na G2A, które są wadliwe i "czasem są pozyskiwane w nielegalny sposób". Przedstawiciele G2A w odpowiedzi wydali bardzo długie oświadczenie, z którym z pewnością warto się zapoznać.

Przede wszystkim, opublikowano materiał wideo w prosty sposób wyjaśniający zasadę działania serwisu i tłumacząc skąd pozyskiwane są klucze sprzedawane przez różne podmioty na G2A. Wykazano, że jedynie niewielki ułamek wszystkich transakcji prowadzi do reklamacji ze strony kupującego. 1% doświadczeń kupujących jest negatywna - w 8% z tych transakcji (0.08% wszystkich transakcji, czyli 8 na każde 10 000) chodzi o niedziałające, klucze. To właśnie takie klucze reklamowane są często bezpośrednio u twórców gier. W 0.02% transakcji (2 na 10 000) dodane do biblioteki gry potrafią z różnych powodów zniknąć. Dużo to czy mało? Oceńcie sami.



Spółka G2A zapowiedziała, że jeśli twórcy niezależni dowiodą swoich strat finansowych wynikających z tytułu chargebacków, G2A zwróci im 10-krotność tej kwoty. Koszt pierwszych trzech niezależnych audytów mających na celu dowiedzenie wystąpienia owych strat pokryje G2A. To ciekawa deklaracja, gdyż G2A nie prowadzi bezpośredniej sprzedaży i z twórcami gier nie wiążą tej firmy żadne umowy.

Jednocześnie, przedstawiciele G2A podają, że zaledwie 8% sprzedawanych w serwisie gier stanowią produkcje typu indie (od twóców niezależnych). Według danych G2A, studio No More Robots, którego szef był jedną z osób kierujących oskarżenia pod adresem platformy, sprzedało tam zaledwie 5 sztuk najnowszej gry Descenders. Ewentualne straty nie mogły być więc znaczące. Przedstawiciele serwisu sugerują przy tym, że deweloperzy mogli chcieć na fali wywołanej przez siebie afery zrobić sobie darmową reklamę. Patrząc na to w jak wielu miejscach sieci ich cytowano... udało im się.

A jak jest Waszym zdaniem? Czy G2A zasługuje na taką opinię? Czy dalej uważacie, że G2A ponosi odpowiedzialność za działających tam sprzedawców? Nie wydaje się Wam, że rzucanie oskarżeń w stronę G2A przypomina trochę sytuację, w której serwis OLX mieszany byłby z błotem przez to, że korzysta z niego wielu oszustów?

Źródło: G2A