TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.  [X]
Czwartek, 29 Styczeń 2015 10:54, Wpisany przez Rafał Predko

retrro flatout logo

Mniej więcej rok temu dane było mi recenzować arcyciekawą grę Blackguards, łączącą w sobie cechy strategii turowej i rasowego RPG, rozgrywanego w systemie The Dark Eye. Tytuł ten, choć nadszedł „po wielkiemu cichu”, zaskarbił sobie serca wielu graczy, zdobywając również pochlebne opinie recenzentów na całym świecie. Twórcy z niemieckiego studia Daedalic Entertainment, postanowili więc pójść za ciosem i na fali sukcesu jaki odniosła część pierwsza, stworzyli Blackguards 2. Bądźcie przeklęci, Wy w umysłach których zrodził się ten diabelski pomysł. Jak bowiem teraz myśleć mam o czymkolwiek innym? Jak wytłumaczyć psu, że najbliższe spacery trwać będą o wiele krócej niż zwykle? Trzeba mi bowiem jak najszybciej zdobyć rekini tron! Być może niniejsza recenzja stanowić będzie tzw. wentyl bezpieczeństwa, za sprawą którego ulecą kłębiące się w mej jaźni emocje. Być może też gracze czytający tekst zrozumieją, że Blackguards 2 to tytuł, którego nie powinno się pomijać.

Gameplay



Zanim przejdziemy do szczegółów, przyznam, że nie spodziewałem się zbyt wiele po recenzowanej tu grze. Obcując bowiem z materiałami prasowymi nadsyłanymi do naszej redakcji przez twórców, widziałem rozmaite screeny oraz filmiki, zdające się być zwykłym odcinaniem kuponów od tego co znakomicie spisywało się w części pierwszej.

Ten sam schemat rozgrywki, ci sami bohaterowie, podobnie wyglądający interfejs oraz plansze, na których toczymy boje, sprawiły, że jakoś tak bez większych emocji oczekiwałem nadejścia Blackguards 2. Wszystkim, którzy mieli identyczne nastawienie powiadam - byliśmy w wielkim błędzie.

Blacguards2 1
Najnowsze dzieło Daedalic Entertainment pomimo, że korzysta ze sprawdzonych patentów, wnosi do rozgrywki tak potężną ilość nowości, iż sam nie wiem od czego tak naprawdę zacząć. No ale dobra, najpierw fabuła.

W Blackguards 2 główną postacią jest niejaka Cassia, którą poznajemy gdy ta bezproduktywnie spędza czas zamknięta w więziennej celi. Zdradzona przez swego oprawcę, którym dość szybko okazuje się być jej własny mąż, poprzysięga krwawą pomstę, pragnąc tym samym przejęcia władzy w kraju.

Czynów takich dokonać można jednak w jeden tylko sposób a mianowicie, prowadząc brutalną krucjatę przeciwko swemu ślubnemu. Należałoby więc zebrać sprzymierzeńców, gotowych przelać hektolitry krwi za naszą sprawę.

Blacguards2 2
Wybór bohaterki pada na herosów, którzy przed laty przeszli do legendy pokonując na arenie 9 hord. Tak tak, mowa tu oczywiście o ekipie, degeneratów którą prowadziliśmy w pierwszej części gry. Połączyć ich losy ponownie i namówić do współpracy? Nic prostszego... najpierw jednak trzeba wydostać się z więzienia...

Tak oto rozpoczyna się długa i mroczna przygoda, w której granice dobra i zła zaciera się gdzieś w bezkresie szaleństwa, będącego jednym z głównych atrybutów głównej postaci. Szaleństwa tak wielkiego, że oprócz wspomnianych, dobrze znanych graczom postaci, do walki za sprawę Cassii dołączają się bojownicy z Milczącego Legionu a z czasem i inne jednostki.

Spójrzcie... przy okazji wstępnego omówienia wątku fabularnego, wyklarowały się dwie pierwsze ze wspomnianych na wstępie innowacji.

Blacguards2 3
Zreasumujmy więc. Nasza postać główna, w przeciwieństwie do poprzedniej części gry została nam z góry narzucona. Nie dość, że kobieta to na dodatek chora psychicznie. Ma to oczywiście swoje wytłumaczenie w scenariuszu i choć nie da się ingerować w charakter wygląd oraz płeć, to w kwestiach sztuk walki od samego początku mamy całkowicie wolne pole wyboru.
«« Początek « Poprzednia 1 2 3 Następna » Ostatnie »»
(Strona 1 z 3)