TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.  [X]
Środa, 29 Styczeń 2014 09:38, Wpisany przez Marcin Matuszewski

Dragon Ball Z: Battle of Z - recenzja

Unboxing Dragon Ball Z: Battle of Z już za nami, więc teraz pora na jej recenzje. Jest to niewątpliwie tytuł znacznie różniący się od swoich poprzedników. Autorzy wprowadzili szereg zmian łącznie z samą rozgrywką na czele. Czy wyszły one produkcji na dobre? Tego dowiecie się z naszego artykułu!

Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli unboxingu Dragon Ball Z: Battle of Z - Goku Edition zapraszamy do obejrzenia.


Seria gier spod znaku Smoczyk Kul to dynamiczne bijatyki, w których można walczyć zarówno na ziemi jak i w powietrzu (bohaterowie tej popularnej mangi i anime nie mają problemów z lataniem). W przeciwieństwie jednak do takiego Mortal Kombat czy Street Fightera nasze pola bitwy to pełne 3D, więc pojedynki toczą się zgoła inaczej niż we wspomnianych produkcjach. Do tego dochodzi jeszcze możliwość ładowania paska energii w dowolnym momencie, transformacje bohaterów (którzy z każdą metamorfozą stają się silniejsi) i mamy obraz tego czym są te produkcje. Z całą pewnością można je pokochać, ale też kompletnie się od nich odbić.

Twórcy Dragon Ball Z: Battle of Z, tokijskie studio Artdink postanowili zdrowo namieszać, co od razu wywołało lawinę niezadowolonych komentarzy w internecie. Ładowanie paska energii i transformacje zostały usunięte, a nowa gra miała być bardziej przystępna dla nowych graczy jednocześnie kładąc duży nacisk na 4-osobową kooperacje i tryb multiplayer. Fani nie byli przekonani do tego typu zmian. Ale już teraz można stwierdzić, ze operacja się udała, a pacjent żyje i ma się dobrze.


DBZ: Battle of Z - 01Nowa produkcja nastawiona jest przede wszystkim na kooperację i multiplayer


Do dyspozycji dostajemy 3 tryby rozgrywki: single player, wspomniana kooperacja i multiplayer. Pierwszy z nich na szczęście nie został potraktowany po macoszemu i stanowi pełnoprawny element gry. Do przejścia mamy ponad 50 misji, które luźno oparte są na historii znanej z mangi, anim i filmów kinowych. Zaliczając je odblokowujemy nowych bohaterów (jest ich aż 67 + 3 dostępnych jako dodatkowe DLC), plansze, a także zdobywamy specjalne karty oraz punkty. Do tych ostatnich jeszcze wrócimy teraz skupmy się na tym co najistotniejsze w tego typu produkcjach – na walce. Chociaż prawdę mówić nowemu Dragon Ballowi bliżej do gier MMO niż bijatyk. Co ciekawe stanowi to jedną z mocniejszych stron gry, ale po kolei.

Wciąż walczymy podobnie jak w poprzednich odsłonach Smoczych Kul, ale liczba ciosów została zmniejszona. Prócz kilku ataków dostępnych dla wszystkich postaci, każdy z wojowników otrzymał 3 niepowtarzalne akcje charakterystyczne dla swojej klasy. Właśnie tak, klasy. W Dragon Ball Z: Battle of Z każda z postaci została przypisana do jednej lub dwóch spośród 4 grup: walczący bezpośrednio z przeciwnikami Melee, atakujący z dystansu Ki-Blast, wspierający grupę Support oraz uprzykrzający życie wrogom na różne sposoby Interfere. Taki podział tłumaczy brak transformacji, ponieważ niektóre postaci jak np. Cell zmieniają swoją klasę w zależności od stadium. W pierwszej formie jego klasa to Interfere, natomiast w ostatniej (Super) Perfect Cell to już Ki-Blast. Co za tym idzie ma do dyspozycji inne ataki, a także spełnia inną role w drużynie.


DBZ: Battle of Z - 02Przyjdzie nam się zmierzyć w wielkimi przeciwnikami jak Oozaru Vegeta


Drużynowo pojedynkować będziemy się we wszystkich trybach rozgrywki. Z tym, że w single player pozostałymi członkami naszego 4-osobowego teamu kierować będzie komputer. Nowością są olbrzymi przeciwnicy (jak np. Oozaru Vegeta), z którymi przyjdzie się nam zmierzyć. Są oni o wiele silniejsi i trudniejsi do pokonania od normalnych wrogów, a walka z nimi stanowi bardzo fajne urozmaicenie klasycznych potyczek. Po zaliczeniu danej misji otrzymujemy dwa rodzaje punktów.

Jedne zwane Dragon Ball Points służą do kupowania przedmiotów pomagających nam w rozgrywce. Nie są trudno dostępne i z czasem będziemy mieć ich pod dostatkiem. Większy problem jest z drugimi. Walcząc napełniamy pasek energii widoczny cały czas w górnej części ekranu. Na koniec walki możemy przesłać zgromadzoną tam moc do wielkiej Genki Damy unoszącej się nad światem gry. Za wysłaną energię dostajemy Power Points. Możemy za nie kupić cenne karty, podnoszące siłę naszego bohatera. Oczywiście im cenniejsze tym droższe.

Wielka kula energii ma też inną funkcję. Nie tylko dostarczamy do niej zebraną moc, ale sami możemy ją otrzymać podczas gry! Działa to na zasadzie swoistej wymiany. Ja dostaje energię od jednego gracza, inny dostaje ją ode mnie. Pomysł ciekawy i sprawdzający się całkiem nieźle. Ale szkoda, że przekazywanie mocy odbywa się przez szybkie naciskanie guzika B. Z czasem potrafi to zmęczyć rękę bardziej niż sama walka.


Atak ultimate Goku - Genki DamaGdy zapełni się pasek Energii będziemy mogli wykonać atak Ultimate

«« Początek « Poprzednia 1 2 3 Następna » Ostatnie »»
(Strona 1 z 3)